Polskie drogi najbardziej śmiercionośne w Europie
W samym przedziale czasowym od stycznia do kwietnia, na polskich drogach śmierć poniosło ponad 1000 osób. Wynik ten jest zatrważający z co najmniej dwóch powodów - ginie u nas więcej ludzi niż w Rumunii, a wypadki te są ciosem dla samej gospodarki, ponieważ rocznie kraksy ze śmiertelnym finałem kosztują nas w sumie 40 mld rocznie. W liczby te wpisują się nie tylko straty materialne, ale również straty wynikające z braku pracowników, co bez wątpienia obniża nasze PKB.
Zostań fanem serwisu Trans.info na Facebooku!
Najwyższa Izba Kontroli, ogłosiła tydzień temu informację o stanie polskich dróg. Wynika z niej, iż przeważająca ilość z nich może się "poszczycić" koleinami o głębokości dwóch centymetrów. Do tego dochodzi kwestia stanu technicznego samochodów - w porównaniu do naszych sąsiadów z Niemiec, jeździmy bardzo starymi pojazdami. U nas średni wiek auta przekracza obecnie 14 lat, kiedy w Niemczech jest to osiem. Co ciekawe, ma to również przełożenie na wypadki - tam, pomimo wielokrotnie gęstszej sieci drogowej ginie kilkaset osób mniej. Na tym jednak niekorzystny wizerunek Polski przy innych krajach się nie kończy: w Polsce 1000 osób ginie w ciągu czterech miesięcy, w Belgii, Bułgarii, Portugalii, Holandii i Austrii... potrzeba na to roku.
Inicjatorzy "Weekendu bez ofiar", który przebiegać będzie między 24 a 26 czerwca, mają nadzieję na poprawę tej sytuacji, nie ukrywając zarazem, że na wyraźne zmiany potrzeba więcej czasu, a przede wszystkim gruntownych zmian w infrastrukturze. W ramach eksperymentu, którego celem jest ograniczenie liczby zabitych, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych zaproponowała ciekawy system. Wysyłając sms z nazwą województwa otrzymamy wiadomość z wyszczególnionymi odcinkami dróg, gdzie można napotkać utrudnienia na drodze. Trzymamy zatem kciuki za powodzenie akcji!

















Białoruś
Rosja
Ukraina

